
Mając trzydzieści lat budziłam się każdego dnia z jedną myślą: kiedy będę mogła znowu się położyć. Do tego problemy ze skórą, z wagą, huśtawki nastroju. Chodziłam od lekarza do lekarza, robiłam badanie za badaniem i za każdym razem słyszałam to samo zdanie - wszystko w normie, nic pani nie dolega. Wychodziłam z gabinetu z kartką pełną prawidłowych wyników i ciałem, które mówiło coś zupełnie innego.
Więc zaczęłam szukać sama: książki, webinary, szkolenia. W 2022 przyszła diagnoza - guzek na tarczycy i zalecenie, że trzeba ją usunąć. Nie przestraszyłam się. Weszłam na piąty bieg: odżywianie, sen, ruch i praca z emocjami, której wcześniej w ogóle nie traktowałam jak część zdrowia. Tarczycę mam do dziś. A energii mam dziś więcej niż w wieku trzydziestu lat.
Zanim tu trafiłam, kształciłam się na nauczycielkę, a potem przez lata pracowałam w księgowości. Brzmi jak dwie ślepe uliczki, a okazało się, że to dwie połowy tego, co dziś robię. Jedna nauczyła mnie rozmawiać z ludźmi i tłumaczyć trudne rzeczy prostym językiem. Druga - patrzeć na liczby i dane, i wyciągać z nich to, co naprawdę ważne.
